czwartek, 14 sierpnia 2014

Jean Liedloff - koncepcja kontinuum

Od jakiegoś czasu szukałam filmów, wywiadów z Jean Liedloff, głównie na YT.
Ten jest bardzo ciekawy, gorąco polecam!


Poczułam niedosyt po obejrzeniu tego filmu. Postanowiłam więc wrócić do lektury koncepcji kontinuum (polskie tłumaczenie tytułu: "W poszukiwaniu straconego szczęścia") Jean Liedloff.





Jean Liedloff jako młoda kobieta wyjechała zupełnie spontanicznie do Ameryki Południowej, gdzie miał okazję żyć i obserwować Indian z plemienia Yequana. Skoncentrowała się przede wszystkim na ich metodach wychowawczych. Zaobserwowała, że indiańskie niemowlęta różnią się od "cywilizowanych". Prawie wcale nie płacą, nie są spięte, nie wymiotują (ulewają). Z kolei większe dzieci nie przejawiają w ogóle zachowań agresywnych, powierzana jest im opieka nad młodszymi dziećmi i przebywają one głównie w gronie rówieśników.

Bardzo istotny zdaniem Liedloff był nieprzerwany kontakt niemowlęcia z matką od momentu narodzin do czasu, gdy dziecko zaczyna przejawiać zainteresowanie otoczeniem, gdy zaczyna pełzać. Wówczas matka również była dostępna, ale w sposób bierny, tylko wtedy, gdy dziecko wykazywało taką potrzebę, wracając do niej. Poznając świat poza ramionami mamy dziecko zdobywało coraz więcej umiejętności, co z kolei zachęcało je do zdobywania kolejnych.

Autorka przytacza w książce wiele ciekawych przykładów tego jak wychowanie i opieka nad dziećmi Indian różni się od tego, co jest akceptowane w świecie zachodnim. Zszokować może przykład małego szkraba, który bawił się w pobliżu dołu, z którego wydobywano muł do budowy ścian. Dziecko przemieszczało się wszędzie w pobliżu dołu, lecz cały czas poza sferą zagrożenia. Jego instynkt samozachowawczy działał bezbłędnie, bez pomocy dorosłych. 

Przytoczyła też przykład ojca, który "wynalazł" kojec. Zbudował go z gałęzi i włożył do niego swego syna. Jednak gdy zobaczył reakcję zrozpaczonego dziecka, od razu zniszczył swój wynalazek, zdając sobie sprawę z tego, że jest sprzeczny z prawami natury, gdzie dziecko może poruszać się swobodnie, samodzielnie szukać też bliskości z opiekunem.

Bardzo zainteresował mnie też pogląd Jean Liedloff na kwestie uzależnienia. W książce opisuje swoje rozmowy z młodymi ludźmi palącymi crack. Oni starali się jej wyjaśnić, co czują będąc na haju. Było to dla nich coś nieokreślonego, nienamacalnego, coś mistycznego. Autorka doszła do wniosku, że osobom tym we wczesnym dzieciństwie brakowało to bliskość i ciepło matczynego ciała. I ten stan "uzupełniają" sobie w trakcie narkotykowego odlotu.

Polecam Wam wszystkim lekturę tej książki. Jakie mieliście wrażenia po lekturze?

tu jeszcze ciekawy wywiad z J. Liedloff ---> klik


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku - dzięki odwiedziny!
Jeśli chcesz skomentuj, polub, udostępnij.